Niestety sekretarka dziś w spodniach i kozakach, więc nie widać, co okrywa jej nogi lub tylko stopy. Wczoraj miałem wyjście służbowe, więc jej śliczne rajstopki ogladałem niezbyt dlugo. Niestety fotek tych rajstop nie udalo mi się zrobić. Te spodnie mimo wszystko mają jednak dobre strony, bo wreszcie mogę skupić się na pracy, a nie na nogach sekretarki. Nie jest to jednak dzień bez rajstop, bo inna koleżanka (30 lat) ma dzinsową mini, czarne, gładkie i słaboprzeźroczyste rajstopy i brązowe kozaczki. Fajnie to wygląda, ale nie podoba mi się jej twarz - taka mocno przeciętna i trochę zaniedbana.
Przez te sekretarkowe nylonki nie napisałem nic o żonce, a ta sprawiła mi bardzo nylonkową niespodziankę - o tym w kolejnej notce. A teraz coś do oglądania. Fajna blondi w białych pończoszkach:
Wynik meczu z Nancy jest dla Lecha zły. Trzeba było tak ogromnego wysiłku, uśmiechu fortuny przy kuriozalnej interwencji bramkarza, by na koniec wyszarpać punkt u siebie z europejskim przeciętniakiem.
To oczywiste, że polskie kluby nie ścigają się z Barcelonami, Milanami, Realami, czy Manchesterami - dla nich to wielkie święto z nimi grać. To poziom Nancy jest marzeniem Lecha, Wisły, czy Legii - niestety często nawiązanie z nim kontaktu nie wychodzi ze sfery marzeń.
Dlatego dzisiejszy triumf nad Nancy mógł dać polskiej piłce nawet więcej niż superprestiżowe zwycięstwo Wisły nad Barceloną na pożegnanie z Champions League. Ładnych parę lat czekamy na to, by faza grupowa Pucharu UEFA przestała być szczytem możliwości naszych klubów. Ale wciąż jest.
Lech szansy swojej nie zaprzepaścił, ale też ten debiut na który czekaliśmy z wielką pompą nie przyniósł nic dobrego. Średni rywal z Fracji osiagnął w Polsce co chiał, mimo wielkiej walki, mobilizacji i poświęcenia piłkarzy Lecha.
Nancy to mały klubik, a mimo to dzisiejszy mecz w Poznaniu był dla niego trzy razy mniej ważny niż dla Lecha. Gdyby klub z Poznania przebrnął fazę grupową byłby naszym polskim jedynakiem noszonym na rękach przez kolejne lata. Dla Nancy aspirowanie do awansu z fazy grupowej Pucharu UEFA jest czymś oczywistym. Może także dlatego łatwiej wyobrazić ich sobie w kolejnej rundzie.
Zaraz po prostym chlebie pszennym warto wypróbować prosty chleb razowy. Jest miękki, zwarty, bardzo smaczny. I co najważniejsze - szybki do wykoniania. Przepis Anne Sheasby z 'The big book of bread'.
Składniki na 2 niewielkie bochenki:
225 g mąki pszennej chlebowej
450 g mąki razowej chlebowej
2 łyżeczki soli
1 łyżeczka drobnego cukru
2 łyżeczki suchych drożdży
25 g miękkiego masła
450 ml ciepłej wody
Do dużej miski przesiać mąkę pszenną, potem razową, sól, cukier, drożdże, wymieszać. Dodać masło i wodę, by wyrobić miękkie, gładkie, elastyczne ciasto. Uformować kulę, umieścić pod przykryciem w ciepłym miejscu do podwojenia objętości.
Po tym czasie ciasto wyjąć, krótko wyrobić. Podzielić na dwie części. Dwie keksówki o wymiarach dolnych 20 x 11 cm wysmarować masłem, wysypać otrębami. Wyłożyć do nich ciasto, przykryć, zostawić w ciepłym miejscu do podwojenia objętości (około 30 minut). Przed pieczeniem można posmarować jajkiem roztrzepanym z 1 łyżką mleka,...
Pokaz nowej kolekcji Paprockiego i Brzozowskiego odbył się wczoraj w Pałacu Kultury w Warszawie i zgadnijcie, kto został na niego zaproszony ;) (oprócz Kręglickiej, Brodki, Horodyńskiej, Cieleckiej, Malinowskiej i, o ile się nie mylę, Dody). Pomińmy jednak kwestie towarzyskie i przejdźmy do najważniejszego - opisu kreacji. Na wybiegu królowały biele oraz szarości, doprawione błękitem,...
Czy po tytule notki muszę dodawać, że u mnie ciągle pada? Lubię deszcz, ale tak bez przesady...padający przez godzinę, może dwie..nie cały dzień, do diaska..Przez ten deszcz nie mogę za bardzo nigdzie się wybrać, gdyż nie mam parasolki.. Ostatnia umarła śmiercią naturalną, poszarpana przez ogromny wiatr..Muszę więc kupić sobie jak najszybciej nową...ooo,i jeszcze jedną rzecz muszę sobie kupić przez ten deszcz..Suszarkę jakąś, bo nie mam gdzie suszyć prania, skoro balkon cały mokry.. Dobra..zapisane na liście "to buy": parasol i suszarka...
Wczorajszy dzień spędziłam na sprzątaniu..Czasami (czyt. raz w miesiącu) mam takie napady, że muszę sprzątać..Wszystko teraz lśni: kuchnia, łazienka.. nawet w szafkach poukładałam i piekarnik wyszorowałam.. Taaa.. czasami mi odbija.. Wieczór zaś spędziłam na tabletkach przeciwbólowych, na zmianę zerkając na "You can dance" i czytając książkę.. A książkę czytam jak najbardziej fajną.. "Przedostatnie marzenie" Angeli Becerra.. Dość smutna, choc zarazem napawająca jednak jakimś ukrytym optymizmem. O miłości..przede wszystkim o miłości...Zostało mi jakieś 100 stron do końca, więć dziś na pewno ją skończę..
Miałam dziś ochotę od rana na kalafiora.. Nawet wspomniany deszcz mi nie przeszkodził w tym, żeby skoczyc do sklepu pod domem i zakupić wielką głowę białego jak...
- Mamy gównianą serię - przyznaje Heinze, a Guti dodaje, że trzeba się postarać być drużyną na boisku i poza nim. Dwie porażki z Juventusem były dla Realu upokorzeniem. Niby o niczym jeszcze nie zdecydowały, ale ten właśnie dwumecz miał wstępnie weryfikować królewskie widoki na odzyskanie tronu w Europie.
Widoki zdają się być mizerne - zwłaszcza, że Juve do faworytów Champions League w ogóle w tym roku nie jest zaliczane. Nawet z Buffonem, Trezeguetem i Camoranesim, którzy w meczach z Realem grać nie mogli. Skoro przegrywamy z osłabionym Juventusem to co będzie, gdy przyjdzie grać z faworyzowanymi Anglikami? Taki Liverpool przerasta Real siłą i witalnością o dwie klasy.
Strata Robinho tak mocno bagatelizowana przez prezesa Calderona może okazać się dla tego sezonu kluczowa. Jeden skrzydłowy - Robben to dla drużyny grającej w tym stylu co Real zdecydowanie za mało. A gdy ulegnie kontuzji wchodzi Drenthe, który na razie kopie się w czoło.
Bolesne dla Realu musiał być także pojedynek Raul - Del Piero. Zamiast oklasków dla swojego, trzeba było żegnać owacją obcego. Lubianego i podziwianego w Madrycie, ale z pewnością nie tak jak, odradzający się ponoć, własny kapitan.
Porażki przyszły jednak w porę. To znaczy przed zimowym oknem transferowym kiedy da się coś jeszcze zmienić w drużynie. Gdyby Real pokonał Juventus dwa razy, Calderon pewnie by uznał, że drużyna jest gotowa do ataku...
Rewelacja - dziś sekretarka znów pokazuje swoje seksowne nóżki - aż miło przychodzić do pracy. Zacznę jednak od dnia wczorajszego. Już po wysłaniu tej notki mogłem ją wiele razy dokładnie oglądać (nawet komórką zrobiłem zdjęcie - ale nie zamieszczę go, bo boję się rozpoznania), w tym z bardzo bliska - ona siedziała na krześle, a ja kucałem na przeciw niej. Niestety zabrakło mi odwagi, aby zaglądać pomiędzy kilka razy dość szeroko rozstawione nogi. Rajstopki były cienkie i matowe. Na pewno po raz pierwszy założone - rano w stanie idealnym, a ok. 16:00 już z licznymi kreskami-zaciągnięciami, szczególnie z tyłu lwej nogi, którą wielokrotnie zakładała na prawą (ale to był podniecający widok). Jakże musiały wtedy pięknie pachnieć. W trakcie rozmowy próbowałem dowiedzieć się, jakiej firmy są. Zacząłem więc temat rajstopowy - o modzie na kolorowe rajstopy. Niestety wtedy ktoś przyszedł do sekretariatu i rozmowa skończyła się. Kilka razy jednak mówiłem dziewczynie, że super wygląda i że powinna częściej nosić spódniczki. Cel osiągnąłem - dziś znów ma mini, chyba nawet tą samą. Do tego czarna bluzka, czarne kozaczki do połowy łydek i oczywiście rajstopki. Tym razem słaboprzeźroczyste, czarne, gładkie, ok. 30 - 40 DEN (dopiero będę się im dokładnie przyglądał). Jutro znów coś napiszę.
Linia zielona. Relaks. Dziś miałem być rezerwowy na czerwonej od 15 do 24 ale zostałem poproszony o pokrycie zmiany na zielonej. No i jak tu sie nie zgodzić skoro dostałem służbę ponad 2 godziny krótszą ;)
Ostatnia minuta meczu Liverpool - Atletico Madryt w Lidze Mistrzów. Pernia i Gerrard wpadają na siebie, a sędzia dyktuje karnego. Z kapelusza. Gerrard twierdzi jednak, że jedenastka była oczywista. Ponieważ sam Anglik uważa, iż nie ma w futbolu nic gorszego niż piłkarz-symulant chciałbym zadedykować mu filmik z youtube.
Widać na nim sytuację ze słynnego finału Champions League z Milanem w 2005 roku. Tak mocno kibicowałem wtedy Liverpoolowi, że byłem pewien, iż Gattuso faulował Gerrarda i karny był ewidentny. Tymczasem rzeczywistość była inna. Patrzcie ludzie. A przecież Włosi to tacy symulanci, a Angole tacy dżentelmeni. Mówił o tym kiedyś sam Alex Ferguson wyśmiewający się, że w Italii nie ma czasu na naukę gry w piłkę, bo trening dzieli się na nauczanie fauli i ich symulowanie. Tymczasem okazuje się, że Wyspy to wcale nie oaza piłkarskich dżentelmenów. W każdym razie postawa kapitana Liverpoolu na to nie wskazuje.
4 łyżeczki przypraw (2 cynamonu, 1 goździków, 1/2 kawy rozpuszczalnej, 1/2 pieprzu), można dodać przyprawę do pierników
1 kostka masła/margaryny (250 g)
1 słoik miodu (400 g)
Dzień przed pieczeniem:
Kakao wymieszać z mąką w dużej misce, odstawić. Miód zagotować z przyprawami, odstawić, włożyć masło, poczekać aż się rozpuści, a potem wystygnie. W śmietanie rozpuścić sodę, odstawić - śmietana zwiększy swą objętość (powinna mieć temperaturę pokojową). Białka ubić na pianę, dodać cukier, ubijając, dodawać żółtka. Ubite jaja wlewać do mąki i delikatnie wymieszać, wlać miód i...
Dziś nie miałem nic pisać, ale strój sekretarki w mojej firmie tak mnie nakręcił, że szybko piszę choć kilka słów. Już o tej dziewczynie wspominałem wcześniej - że nosi rajstopowe podkolanówki. Czasami zdarzało się, że miała spódniczkę, ale do niej bose nogi lub cieliste rajstopy. To akurat mnie nie kręciło. Dziś natomiast zaskoczyła mnie bardzo pozytywnie - biały sweterek i czarna reszta, czyli spódniczka mini (kończąca się na połowie ud, więc sporo pokazująca), gładkie rajstopy (chyba cienkie 20 DEN, ale mogły to też być przeźroczyste 30 DEN - muszę się jej dokładniej przyjrzeć) i buty wsuwane - czółenka o zaokrąglonym przodzie i na małym obcasiku, pięknie pokazujące górną część stopy. Niestety zdjęcia nie uda mi się zrobić.
Chyba cały dzień będę ganiał do sekretariatu oglądać te cudowne nylonki. Tak bym chciał móc się nimi zająć. Niestety nie mam odwagi powiedzieć dziewczynie, że kręcą mnie rajstopy i że bardzo chciałbym powąchać jej stopy. O tym, że facetów kręcą rajstopy wie, bo kiedyś rozmawialiśmy o różnych erotycznych internetowych stronach i wspomniałem, że są takie poświęcone rajstopom (powiedziałem, że trafiłem tam przez przypadek, szukając rajstop dla żony). Była ździwiona. Ciekawe jak by zareagowała, gdyby wiedziała, że to mnie kręci? Jest raczej swobodna obyczajowo, więc może by zdjęła bucika. O rany - ale tego pragnę.
Znalazłam w sieci ciekawy sklep - Pixie Market. Nie jestem w stanie stwierdzić, co mi się bardziej podoba, gdy przeglądam ich stronę - inspirujące stylizacje, fajne ciuchy młodych projektantów czy zblazowane modelki. Poniżej moje ulubione zdjęcia z tego sklepu:
Niby nie wypada się chwalić ale props dla tego drugiego, który ze mną bloguje. Blisko dwa lata temu, kiedy o Baracku Obamie prawie nikt jeszcze w Polsce nie słyszał, popełnił profetyczną notkę zatytułowaną "Obama".
Filmiki z notki już youtube dawno powycinał ale cytaty pozostają aktualne. Ciekawe czy dziś w nocy Zmiana się dokona.
Na listopadowe wieczory polecam Wam nowy wynalazek - Czesława!
Nie wiem kogo mi Czesio przypomina.
W swej prostocie, w prostocie muzyki jest po prostu rewelacyjny!
Poranne podróże tramwajem są od kilku dni przepełnione Czesia głosem.
I kto by pomyślał, że inspiracje muzyczne będę czerpała od 7 lat młodszego Brata....
Kto by zresztą pomyślał, że 7 lat młodszy Brat za kilka tygodni będzie miał 18tkę.
Przecież TO JA mam 18 lat!
JA!
on zaplanował sobotni wieczór. miały być pończoszki i szpileczki (na mnie znaczy, nie na nim ;) niestety ni stąd ni z owąd zaczęła mnie boleć głowa... wiem, wiem jak to wyglądało, ale tak mnie bolała że o godz. 20 poszłam spać uprzednio nafaszerowawszy sie ketonalem, bo specyfik goździkowej nic mi nie pomógł - i przepadłam na 12 godzin w objęciach morfeusza
niedziela. on nie wraca do tematu niecnych planów. zaczynam ja zagajać, troche zaniepokojona...