| Czy Maradona skazany jest na klapę? |
| 19.11.2008. | |
|
Dziś Diego Armando Maradona debiutuje jako selekcjoner Argentyny. Pomysł, by dać mu posadę trenera kadry wielu z nas uznaje za samobójczy. Wiadomo, jaką przeszłość ma Diego, wiadomo, że traktuje siebie jak boga, który może wszystko i z niczego nie musi się tłumaczyć. Łagodnie mówiąc wiele razy zachowywał się jak człowiek, którego powszechnie uznalibyśmy za niepoczytalnego. Ale... No właśnie. Odkąd Maradona przestał grać w piłkę, reprezentacja Argentyny nie osiągnęła na mudialach nic. Od 1994 roku miała zawsze wielkich piłkarzy, ale ich start w kolejnych MŚ kończył się równie wielką klapą. Pamiętam pojedynek w Pasadenie, kiedy po dyskwalifikacji Diego za doping, osierocona drużyna próbowała oprzeć się Rumunii w 1/8 finału. W 89. min było 3:2 dla drużyny Hagiego, kiedy Maradonę, ze względów bezpieczeństwa, zaczęto ewakuować z trybun. Gdy podniósł się z miejsca i ruszył do wyjścia, wszyscy fani Argentyny odwrócili się w jego stronę. Tyłem do drużyny narodowej, która walczyła o pozostanie w mistrzostwach. Bo Argentyńczycy kochają piłkę, ale jeszcze bardziej Maradonę. Było więc oczywiste, że wcześniej czy później kadrę dostanie, choć jego dotychczasowa kariera trenerska była fiaskiem. Dwa nieznane kluby, które prowadził zanotowały serię wyników słabiusieńkich. Ale kto w Argentynie winiłby za to Maradonę?No i jest selekcjonerem. My w Europie pukamy się w czoła, a Argentyńczycy oczekują, że w ich futbolu jeszcze raz pojawi się ręka boska. I tak jak w 1986 roku w Meksyku poprowadzi ich do mistrzostwa. Jasne, że dobry trenem musi mieć cechy, których Maradona nie ma. Ale kto to widzi? My. Piłkarze i kibice w Argentynie tak mocno wierzą w Diego, że z tej zbiorowej halucynacji jest w stanie narodzić się coś niezwykłego. Wiem, że to nie są argumenty racjonalne, ale czy na takim turnieju jak mundial, może spotkać piłkarzy coś bardziej niezwykłego niż przekonanie, że do boju posyła ich święty? Messi, Aguero, Tevez, Mascherano albo Riquelme nie potrzebują wytrawnego piłkarskiego analityka w stylu Mourinho, lub Beniteza (od taktyki w teamie jest zresztą Carlos Bilardo). Ale na pewno znajdą w sobie dość sił, by chcieć obronić przed światem swoją największą legendę. Zresztą ile jest do stracenia? Bez Maradony Argentyna nie zdziałała od 30 lat prawie nic. Najwyżej w 2010 będzie kolejna klapa. Trochę bardziej spektakularna niż poprzednie.
więcej: http://darekwolowski.blox.pl/2008/11/Czy-Maradona-skazany-jest-na-klape.html. |
| « poprzedni artykuł | następny artykuł » |
|---|

