|
02.12.2008. |
|
Nie, wcale nie chodzi mi wyłącznie o efektowny tytuł. Real nie kupi Błaszczykowskiego z kilku powodów, choćby dlatego, że Kuba ma za mało głośne nazwisko. Gdyby Ramon Calderon wydał 20 mln euro na Polaka, byłoby to za duże ryzyko. Każdy kibic królewskich pukałby się w głowę, że prezes chce leczyć cieżko chorą drużynę lekarstwem wyprodukowanym w III świecie. Sytuacja Kuby byłaby potwornie ciężka, dlatego lepiej niech idzie do Liverpoolu, gdzie przyjmą go przyjaźnie, a nie jak fanaberię frustrata. Liverpool to dla Polaka lepsze miejsce, choć miasto nieco mniej atrakcyjne niż Madryt. Uważam, że Błaszczykowski jest dziś jednym z lepszych skrzydłowych w Europie i jeśli chodzi o klasę piłkarską poradziłby sobie wszędzie. Nawet w Realu. Że moja opinia nie ma żadnego znaczenia? Nie ma, ale to przecież mój blog. A tak na poważnie to Kuba jest jedynym polskim graczem z pola, zdolnym grać w wielkim klubie. Może nawet poradzić sobie tak dobrze jak kiedyś poradził sobie Boniek. Wszyscy za tym tęsknimy, stąd rozważania transferowe bawią naszą wygłodniałą sukcesów nację bardziej niż inne. Borussia Dortmund to niezły klub, ale mam nadzieję, że Błaszczykowski szybko przeskoczy ten poziom. Wolałbym podziwiać w Champions League jego, niż czekać na przebłyski Saganowskiego lub Sosina. |
|
Czytaj całość
|
|
|
02.12.2008. |
|
Telenowela trwa. Stephon Marbury spotkał się z menedżerem Knicks Donnie Walshem. Spotkanie trwało dokładnie tyle, ile spotkanie premiera Tuska z prezydentem Kaczyńskim przed szczytem w Brukseli (dwadzieścia minut) i było równie konstruktywne. Obie strony poinformowały o swoich stanowiskach i o tym, że ich nie zamierzają zmienić. Wcześniej Stephon udzielił wywiadu New York Postowi - i ma pretensje do całego świata.
Do kolegów z drużyny: "I sat there for three weeks and didn't say one word. I didn't hear one of my teammates say, 'Why isn't Stephon Marbury playing? This is a good system for him, even to play with the second unit to bring more firepower. When things got bad and then worse, guys like Quentin Richardson say, `I don’t consider him a teammate. He let his teammates out to dry.’ He didn’t care I was his teammate when I was banished. They left me out for dead. It’s like we’re in a foxhole and I’m facing the other way. If I got shot in the head, at least you want to get shot by the enemy. I got shot in the head by my own guys in my foxhole. And they didn’t even give me an honorable death. ” ' Do trenera Mike'a D'Antoniego: “Mike had no intentions of me playing basketball here. He gave me straight disrespect. It was beyond disrespect. He put in (Danilo)... |
|
Czytaj całość
|
|
|
02.12.2008. |
|
Dziewięćdzisiąta minuta meczu Benfica - Vittoria Setubal. Benfica prowadzi 2-1, ostatni rzut rożny dla Vittorii, obrońcy wybijają piłkę na dziewiętnasty, może dwudziesty metr, Anderson i strzał rozpaczy... Smith, dzięki za linka - przewrotki z takiej odległości chyba u nas jeszcze nie było. Zakłady w bwin.com. Zarejestruj się i zgarnij bonus! |
|
Czytaj całość
|
|
|
01.12.2008. |
|
Droga zczubo. Czytujemy Was od początku. Debiutowaliście w Internecie chyba dokładnie wtedy, kiedy my. Tak, tak, pamiętamy zimową Olimpiadę w Turynie, kiedy jeszcze nie byliście zczubą tylko przezabawną relacją na żywo z curlingów, short tracków, bobslejów i kombinacji norweskich. Kojarzyliście się nam zawsze z błyskotliwym poczuciem humoru, ciętym piórem, dystansem do otaczającej nas rzeczywistości i dobrą rozrywką. Od tego czasu minęły blisko 3 lata. Świat polskich mediów bardzo się zmienił, zmienił się również krajobraz polskiego Internetu. Rozumiemy, że nagłówek tekstu, który zobaczyliśmy dziś u Was i na jedynce portalu to efekt zmian formatu i podążania za trendem.
Może pomyślicie, że przemawia przez nas zazdrość. Bo dziś Wy jesteście wielkim serwisem a my tylko skromnym blogaskiem. Poza tym kilkadziesiąt minut wcześniej to samo wydarzenie potraktowaliśmy jako pretekst do podobnej notki - ale nie wpadliśmy na taki genialny tytuł. Poszliśmy cieniutko - lajcikiem.
Ale w takim razie chyba jednak wolimy pozostać skromnym blogaskiem. Bo rozumiemy, że Internauta... |
|
Czytaj całość
|
|
|
01.12.2008. |
|
Kilka razy obejrzeliśmy wczorajsze zdarzenie z derbów Manchesteru i nie mamy pojęcia, co kierowało Cristiano Ronaldo. Jeden z czytelników sugeruje, że Cristiano przestraszył się, że lecąca piłka zepsuje mu fryzurę - ale tak serio, to naprawdę nie mamy pojęcia. Ronaldo miał już wcześniej żółtą kartkę (słuszną) i było oczywiste, że za takie zagrania dostanie drugą kartkę i wyleci z boiska. Nikogo przy nim nie było, nikt go nie popychał. Nie próbował też wykonać "ręki Boga" - bo to z pewnością nie była próba sprytnego strzału. Chyba zadziałał instynkt. Cristiano tak jak kiedyś w meczu Ligi Mistrzów z Romą wyskoczył na wysokość pierwszego piętra ale tym razem było to ciut za wysoko. W piłkę nie trafiłby głową tylko dostałby w twarz więc instynktownie się osłonił. Innego wytłumaczenia nie znajdujemy. Reszty dokonał już ulubieniec Polaków, Howard Webb. Ale jeszcze zabawniejszą czerwoną kartkę otrzymał niejaki pan Adrian Bastia w lidze greckiej.
|
|
Czytaj całość
|
|
|
|
«« start « poprz. 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 nast. » koniec »»
|
| Pozycje :: 1 - 9 z 637 |