|
15.05.2008. |
|
I znów się zaczęło. Czy wypada nosić japonki w mieście? Czy kozaki to buty wybitnie zimowe? Czy można odsłonić nieopalone nogi? I wiele, wiele więcej pytań w podobnym tonie. Moje zdanie zmienia się co jakiś czas. Jeszcze kilka lat temu nie wyobrażałam sobie, że mogłabym paradować z bladymi nogami, gdy temperatura osiągała poziom idealny do opalania. Nie widziałam też przeszkód w noszeniu japonek na co dzień, choć wynikało to raczej z konieczności niż fanaberii. Kiedy ten aspekt stał się historią, odkryłam inne letnie buty. Obecnie, zanim włożę japonki, zastanawiam się, czy nie warto pójść w stronę bardziej elegancką. Coraz bardziej kojażą mi się z plażowaniem, aczkolwiek rezygnacja z nich wiąże się raczej z tym, że poruszając się w nich po ulicach po piętnastu minutach mam zakurzone stopy :-). Co do bladych nóg, polecam rzut okiem na skandynawskie fashion blogi. Dziewczyny się nie przejmują i dumnie pokazują w takim kolorze skóry, jaki mają. Przekonanie, że nogi muszą być opalone w naszym kraju graniczy z obsesją. Sama w owym przekonaniu tkwiłam dość długo. Teraz chodzę jak chcę. Jeśli będę miała czas, trochę się poopalam, jeśli nie (czyli tak jak teraz, i nie zanosi się na zmianę póki co) albo skorzystam z mleczka brązującego (polecam Garnier), albo zostanę taka jaka jestem. I żeby nie było: nie mam nic przeciwko opalonym nogom czy w ogóle letniej opaleniźnie. Wygląda... |
|
Czytaj całość
|
|
|
14.05.2008. |
|
Poluję na kombinezon. I tradycyjnie już zauważam, że jak coś sobie wymyślę, nie ma tego nigdzie. Zapewne pojawi się w sklepach za rok (tak było z pumpami, których obecnie mnóstwo, aczkolwiek póki co widzę je głównie na wieszakach i niektórych fashion blogach). I znów: byłam w pięknych miejscach w Europie, gdzie w kombinezonach mogłam przebierać, ale odłożyłam zakup na inną okazję. Czy ja się kiedykolwiek nauczę, żeby tego nie robić? Co lepsze, rzecz jasna, kombinezon stał się elementem niezbędnym w mojej garderobie i naprawdę nie mam pojęcia, jak udaje mi się bez niego egzystować. To już obsesja :-). Tak naprawdę jeden mam, czarny, pumpiasty na szelkach. Teraz marzy mi się taki z rękawami. Nogawki dowolne, choć najlepiej krótkie. Ale: bez nawiązań militarnych i raczej z cienkiego materiału, przy czym len ze względów praktycznych odpada. Te które widziałam, nie spełniają moich kryteriów. No i jeszcze jedna istotna sprawa. Nie ma chyba bardziej niepraktycznej rzeczy, zwłaszcza w podróży. Jednak dla mody oraz własnych modowych obsesji warto czasem pocierpieć. Zwłaszcza że to takie miłe mieć na sobie wymarzone ubranie... Źródło zdjęć: asos.com (nie wysyłają do Polski, cóż za niesprawiedliwość...) 15.05.2008: update, update!!! Znalazłam! Taki jak ten pierwszy z lewej! :-) |
|
Czytaj całość
|
|
|
13.05.2008. |
|
Ostatnio chodzą za mną kwiatowe wzory. Zwłaszcza takie ogromne, jak na sukience Missoni (za którą byłabym w stanie oddać nawet kilka ukochanych ubrań...). W sklepie Stefanel przymierzałam śliczną sukienkę, zgrabnie nawiązującą do cruise'owej kolekcji Prady. H&M proponuje ekstremalne mini w stylu Miu Miu. Zara, wiadomo: jest wszystko. Nawet na trampkach Converse pojawiły się kwiatki. Nie będzie problemu z zaspokojeniem kwiatowego głodu. Co najwyżej może być ze zbyt dużym wyborem... Więcej o kwiatach na sezon letni tutaj . |
|
Czytaj całość
|
|
|
12.05.2008. |
|
Znów krótko i na temat. Tym razem nie podliczę, ile w sumie kosztowałby zestaw w stylu Pangelnialnej, ponieważ prawie wszystko zniknęło z wirtualnego sklepu tak szybko, że nie zdążyłam sprawdzić cen. Dotyczy to zwłaszcza elementów Miu Miu. Moimi faworytami są czerwona spódniczka oraz torebka Luelli wyraźnie na cześć Batmana (lub jego krewnych). Ale największym jest sukienka, którą ma na sobie autorka bloga. Nic, tylko spodziewać się takich na wybiegu w kolejnych sezonach. Źródło zdjęć: pangenialna.blox.pl, net-a-porter.com; brownsfashion.com. |
|
Czytaj całość
|
|
|
«« start « poprz. 11 12 nast. » koniec »»
|
| Pozycje :: 100 - 103 z 103 |